piątek, 15 listopada 2013

Moje początki


Tak jak obiecałem podzielę się z Wami moja historią o początkach z Cherubem. Proszę o wybaczenie i przymknięcie oka na małe błędy (typu literówki) bo zależało mi na napisaniu tego artykułu i piszę z pociągu. 


Wszystko zaczęło się dobrych kilka lat temu, myślę że to może być coś koło 4-5 lat. Jak mamy w zwyczaju z tatą raz na jakiś czas wpadamy do księgarni poszukać jakiejś ciekawej książki o której potem możemy podyskutować tak było i tym razem. Weszliśmy do Empiku i z racji tego że to było (prawdopodobnie) 5 lat temu od razu skierowałem się do działu książek młodzieżowych do którego teraz zapuszczam się dużo rzadziej. 

Ani ja, ani tata wcześniej nie słyszeliśmy o serii Cherub, ale jak kupowałem "Rektuta" były już w sprzedaży pierwsze trzy tomy Cheruba co świadczy o tym, że książka swoją premierę musiała mieć już dużo wcześniej. Kiedy zobaczyłem "Rekruta" na półce od razu chciałem go mieć. I tak się stało jednak nie skończyło się tylko na "Rekrucie", bo tata kupił mi od razu trzy pierwsze części. 

Los książek po powrocie do domu nie był dla nich chwalebny. Walały się gdzieś od parapetu po biurko...jakoś nie mogłem wziąć się w garść i zacząć czytać. Jednak po pewnym czasie nastąpił ten moment. Jakże wyczekiwany przez moich rodziców. Tylko że wcześniej nawet nie wiedziałem, że książka potrafi tak wciągnąć. Pierwsze trzy części "połknąłem" w tydzień.

Nastało to czego nienawidzę chyba najbardziej w świecie. Oczekiwanie na premierę kolejnej książki. Kiedyś to było jeszcze łatwiejsze i bardziej znośne, bo czas oczekiwania nie przekraczał 3-4 miesięcy (chodź w tej chwili też nie ma na co narzekać). W takich miesiącach oczekiwania rodziły się we mnie różne myśli. Aż w końcu przyszła ta która dalej przynosi owoc w postaci zaspokojenia ciekawości wielu fanów Cheruba: "A może założyć by tak bloga?!".

Początki były ciężkie, miałem wrażenie, że nikt mojego bloga nie czyta. Były momenty, że wątpiłem w sensowność prowadzenia bloga, ale teraz jak patrzę na dzienna liczbę wejść karcę się za to, że myslalem ze to nie wypali. Teraz blog jest jedną z większych baz danych o Cherubie na świecie (napewno najaktywniejszą) i największą w Polsce. 
Mimo kilku niewypałów konkursowych teraz zaczyna się wszystko układać i miejmy nadzieję, że wszystkie akcje w najbliższym czasie na blogu będą w całości profesjonalne i weźmie w nich udział wielu fanów. 

Pozostaje jeszcze kwestia mojego kontaktu z autorem o który pyta sporo osób. Zaczęło się od jednego maila, trwa on do dziś (łącznie wymieniliśmy chyba z 300 maili). Robert Muchamore to na prawdę wspaniały człowiek z którym powinno zostać zorganizowane spotkanie w Polsce. Chciałbym żebyście wiedzieli że każdy z Was może napisać do autora list lub maila i jestem przekonany że jak tylko znajdzie czas to Wam odpisze. Mnie nigdy nie olał. 

Mam nadzieję, że zaciekawiła Was moja historia chodź może trochę chaotycznie pisana. Jeżeli macie jeszcze jakieś pytania zadawajcie je na FB lub w mailach :)

Kontakt

Jeśli czegos nie wiecie, macie jakiś problem, coś was gryzie... napiszcie na pewno wam pomogę:)

Proszę przysyłać także uwagi spróbuję wszystko poprawić:)

Wszelkie newsy o których jeszcze nikt nie wie też możecie przysyłać:)

e-mail: jassaww@gmail.com

Dziękuję!