środa, 15 lutego 2012

People's Republic - Fragment po Polsku (1)




Ryan nie był szczególnie niechlujny, ale zwykle znajdował lepsze sposoby na spędzanie czasu, niż sprzątanie po sobie. Porzuciwszy przemoczony strój gimnastyczny, by fermentował w wannie, spryskał pachy dezodorantem, przyczesał włosy i siorbnął z butelki odrobinę płynu do płukania ust, by odświeżyć chuch. Uznawszy kwestię higieny osobistej za załatwioną, zanurkował w stertę ubrań wokół łóżka i rył w niej tak długo, aż znalazł czyste majtki, czystą szarą koszulkę CHERUBA i bojówki.
    Zanim wyszedł, pomyślał jeszcze o zdjęciu kolczyka. Przekłuł sobie ucho w poprzedni weekend licząc, że będzie wyglądał buntowniczo i w ogóle bardziej cool, ale od tamtej pory zawsze kiedy pokazywał się publicznie dopadała go paranoiczna pewność, że wszyscy patrzą na niego i rechoczą w duchu, bo tak naprawdę wygląda jak dupek.
    Ostatecznie machnął ręką i zostawił kolczyk na miejscu. Nie chciał, żeby Zara czekała zbyt długo, a poza tym, zawsze kiedy przy nim dłubał, podrażniał sobie ucho, które potem boleśnie puchło i czerwieniało.
    Stanąwszy przed podwójnymi drzwiami gabinetu prezeski, Ryan zaczerpnął uspokajający haust powietrza i uświadomił sobie, że dygoczą mu ręce. Mógł znaleźć się w tarapatach, ale nie było wykluczone, że chodziło o misję – pierwszą prawdziwą misję, o jaką modlił się, odkąd osiem miesięcy temu ukończył szkolenie podstawowe.
    – Aha! Jest i nasz bohater dnia – powiedziała Zara, dźwigając się z kanapy.
    Gabinet był przestronny i wysoki. Na jednym jego końcu stało wielkie łamane biurko i zestaw szafek kartotekowych, drugi zajmowały luksusowe skórzane sofy ustawione przed kominkiem. Wstępując do środka Ryan poczuł na twarzy przyjemny chłód klimatyzowanego powietrza.
    Zara wstała i przedstawiła Ryana oszałamiająco pięknej kobiecie, która nie mogła liczyć więcej niż dwadzieścia kilka lat.
    – Wydaje mi się, że nie poznałeś jeszcze Amy Collins?
    Ryan stał oniemiały, podczas gdy Amy potrząsała jego dłonią. Miała jasne, sięgające do ramion włosy, absolutnie doskonałą twarz, sterczące piersi i niebiańskie, opalone ciało. Tuż ponad paskiem obciętych dżinsowych biodrówek wystawała jej góra od stringów.
    – Hej... – zachrypiał Ryan.
    – Fajny kolczyk – powiedziała Amy. – Czytałam twoje akta. Miło mi w końcu cię poznać.
    – Hej – powtórzył Ryan, czując że mózg rozpuszcza mu się w kleik.
    Podskoczył, kiedy Zara położyła mu dłoń na ramieniu.
    – Wyglądasz na zdenerwowanego, Ryan – uśmiechnęła się prezeska. – My nie gryziemy, uwierz mi.
    Ryan zawstydził się, że stan jego umysłu jest aż tak widoczny.
    – Amy jest byłą agentką CHERUBA – wyjaśniła Zara. – Odeszła w 2005 roku, a niedawno przeniosła się do Dallas, by podjąć pracę w TFU, nowej międzynarodowej grupie operacyjnej, prowadzonej przez doktor Denise Huggan.
    Starsza kobieta w pelerynce wstała, ale nawet w butach na wysokich obcasach sięgała Ryanowi  najwyżej do brwi.
    – Miło mi poznać, doktor Huggan – powiedział Ryan potrząsając sękatą dłonią, połyskującą antycznymi srebrnymi pierścieniami.
    – Doktor Di, tak się do mnie zwracaj – odpowiedziała, mówiąc z wyrazistym nowojorskim akcentem. – Odpowiadam tylko na tę ksywkę i na nic więcej.
    – Usiądź sobie, Ryan – powiedziała Zara, podczas gdy Doktor Di zaniosła się głośnym sztucznym śmiechem. – Zarówno Amy jak Doktor Di mają najwyższy certyfikat dostępu. Możesz swobodnie mówić przy nich o swoich szkoleniach i doświadczeniach w pracy agenta CHERUBA.
    Siadając na skórzanej kanapie obok Amy, Jake zerknął na teczki i dokumenty rozłożone na stoliku do kawy. Jego uwagę przyciągnął charakterystyczny czerwony segregator, w jakim agentom CHERUBA przekazywano materiały operacyjne.
    – Dostaję wreszcie prawdziwą misję? – wypalił, wybałuszając oczy.
    Zara roześmiała się.
    – Tak, nareszcie. Nie mogłeś się już doczekać, co?


Kontakt

Jeśli czegos nie wiecie, macie jakiś problem, coś was gryzie... napiszcie na pewno wam pomogę:)

Proszę przysyłać także uwagi spróbuję wszystko poprawić:)

Wszelkie newsy o których jeszcze nikt nie wie też możecie przysyłać:)

e-mail: jassaww@gmail.com

Dziękuję!