środa, 7 kwietnia 2010

2 OPOWIADANIE: ODCIĘTY

ODCIĘTY

Historia ta jest umiejscowiona dokładnie w tym samym czasie co rozdział 44 w piątej części CHERUBA pt. „SEKTA”


James Duncan był trzydziesto jedno letnim profesorem matematyki. Miał kręcone blond włosy. Czuć było od niego miłość gdy przykucał przy małym łóżeczku jego czternastomiesięcznej córeczki, Megan. Szybko zasnęła przytulając swojego różowo białego misia do podbródka.
-Wszystko z nią ok? Zapytała narzeczona Jamesa Gaynor idąc po drugiej stronie pokoju. Właśnie kończyła jeść posiłek. Ubrała długą bluzkę bez ramiączek i buty na wysokich obcasach.
-Cały czas leży skulona- James pokręcił głową , przeciągnął się i ziewnął.-Dałem siostrze 5 dodatkowych funtów. Wydawała się całkiem miła.
Gaynor westchnęła –Teraz będzie chciała dodatkowe pieniądze cały czas.
James był zaskoczony widząc walącą się wieżę w telewizji- Co to do cholery jest?
-Nie wiem –Powiedziała Gaynor – Dopiero co włączyłam te wiadomości o dziesiątej.
James chwycił pilot od telewizora i zwiększył głośność następnie usiadł obok swojej narzeczonej na kanapie.
Na ekranie telewizora widniał reporter mówiący z Australijskim akcentem i napis NA ŻYWO – AUSTRALIA umieszczony w prawym górnym rogu.

-Religijny Guru Joel Regan nie żyje, został zabity przez swoich fanatyków. Jego światowa arka przymierza została zburzona przez wielką eksplozję która zabiła większość najbardziej wiernych i poświęconych mu zwolenników. Rządowe źródła wyjaśniają, że jego kontrowersyjny kult zasilali konta grupy terrorystycznej Help Earth na setki milionów dolarów.

-Eh, to jest takie powariowane- Powiedział James. Czuł się oszołomiony. Nachylił się w przód i pocałował Gaynor w szyję. Wypił więcej wina niż myślał.

-Na tym etapie rozwoju wydarzeń nie mamy żadnych informacji o ofiarach śmiertelnych mimo, że w arce było ponad dwieście dzieci...

-Jest coś takiego o czym muszę ci powiedzieć – Odezwał się James, po czym usiadł na kanapie.-Coś co powinienem ci powiedzieć dużo wcześniej.
Gaynor cofnęła się widząc zdjęcie spalonego dziecka podnoszonego przez helikopter z sanitariuszem. Była pochłonięta dramatem rozgrywającym się w telewizji. Rozzłoszczony James obrócił się i wyłączył telewizor.
-Hey, ja to oglądałam.
-Przepraszam- Powiedział James – Ale bierzemy ślub w tym miesiącu i jest coś o czym muszę ci powiedzieć.
Gaynor nagle popatrzyła zaniepokojonym wzrokiem.- O co chodzi?
-Przed Megan erm… to znaczy dawno temu. Miałem syna.
-Z Trudy?- Wydyszała Gaynor.- Kieran to twój syn ?
-O Boże, nie!- James się uśmiechnął. –Kieran urodził się na długo przed tym jak poznałem Trudy. Ten chłopiec jest już pewnie czternastolatkiem.
-Czternastolatkiem! Ale to znaczy że miałeś siedemnaście lat kiedy…
-Pamiętasz jak mówiłem ci, że uciekłem z domu?
-Po tym jak nawalony potrąciłeś małą dziewczynkę i rozbiłeś samochód ojca?
-O to chodzi- James pokiwał głową- Odchodziłem od zmysłów. Nie miałem pieniędzy, nic do jedzenia i włóczyłem się po zachodnim krańcu Londynu przestraszony że złapią mnie gliny i zamkną razem z młodymi przestępcami.
-Robiło się ciemno i jakaś pani usiadła obok mnie wyglądała na silną, ale potem wyciągnęła gry wideo z swojego płaszcza i zaczęła wsadzać je do plecaka. Pamiętasz starą dobrą konsole Sege Mega Drive? Musiała mieć chyba z trzydzieści dysków z grami do niej ukrytych pod płaszczem. Patrzyłem się co robi i nie pomogłem bo tak się śmiałem. Już po chwili rozmawialiśmy o tym i o tamtym. Powiedziałem jej, że uciekłem od rodziców i uciekam też przed policją po tym jak potrąciłem dziewczynkę. Był Grudzień, przeszywające zimno i nie miałem gdzie pójść. Zrobiło się jej mnie żal więc zaprosiła mnie do domu.
-Miała z dwadzieścia lat i trochę nadwagi nawet bez tych wszystkich rzeczy pod swoim płaszczem, ale budziła pewnego rodzaju respekt. W tamtych czasach najbliżej dziewczyny byłem grając z Stacey Beetch w szachy. Powiedziała mi żebym wziął prysznic i kiedy wyszedłem znalazłem trochę ciuchów. Oczywiście kradzionych.
-Więc jak ta kobieta się nazywała?- Zapytała Gaynor.
-Gwen Choke. Była miła, nawet chociaż różniliśmy się od siebie jak się tylko dało. Na przykład jak mój tata doktor a jej tata kierowca autobusu. Zrobiła nam smaczną kolację z piekarnika i powiedziała, że mogę zostać w wolnej sypialni przez kilka nocy. Ale wypiliśmy całe wino i zaczęliśmy robić różne sprośne rzeczy. Od jednej przechodziliśmy do następnej. Nagle przeszedłem od tego, że nigdy nie całowałem dziewczyny do uprawiania sexu z Gwen w jej domu przez cztery godziny.
Gaynor wyglądała na rozstrojoną.- Chcesz powiedzieć, że miałeś swoją pierwszą dziewczynę na uniwersytecie zanim sam na niego poszedłeś?
-Wówczas zrobiłem w swoim życiu z powrotem wielki bałagan.-Wyznał James- To był pierwszy raz kiedy komukolwiek powiedziałem prawdę, o tym, że uciekłem. Nawet moi znajomi nie wiedzieli o tych rzeczach.
-Więc to była tylko jedna noc?- Zapytała Gaynor.
-Nie, byłem naznaczony przez uczucie, to znaczy ona była siedem lat starsza ode mnie, ale naprawdę mnie rozpieszczała. Kradła jedzenie i ubrania. Święta i sylwestra spędziliśmy razem z jej rodzicami i świetnie się bawiliśmy. Ale kilka tygodni przed nowym rokiem powiedziała mi, że jest w ciąży.
-Miałem siedemnaście lat i nie mogłem udźwignąć takiego ciężaru. Gwen powiedziała, że chce dziecka i zrozumie jeśli nie chce mieć z tym nic wspólnego.
-Na początku powiedziałem, że będę przy niej. Ale im więcej o tym myślałem tym bardziej mnie to przerażało. To znaczy, zawsze sobie wyobrażałem, że zostanę lekażem jak mój ojciec a byłem siedemnastolatkiem mieszkającym w małym mieszkanku z swoją dziewczyną w ciąży. Powiedziałem Gwen, że chcę aborcji a ona odpowiedziała, iż chce mieć dziecko z kimś mądrym, jak ja i nie prosi mnie o nic.
-Byłem naprawdę zdesperowany. Wiedziałem, że mogą mnie złapać gliny, poczekałem aż wyjdzie z mieszkania, spakowałem wszystkie rzeczy które mi kupiła i wróciłem na Cambridge. Moja mama ucieszyła się jak mnie zobaczyła. Nie była wścibska. Następnego ranka tata wziął mnie na posterunek policji, żebym sam się oddał w ich ręce.
-Więc widziałeś go kiedykolwiek?- Zapytała Gaynor.
James przytaknął machnięciem głowy- Ma imię po mnie. Gwen przesłała mi jego zdjęcie i kilka rzeczy. A kiedy byłem w więzieniu wzięła Jamesa na widzenie. Miał wtedy kilka miesięcy.
Gdy była w ciąży zaczęła zatrudniać kilka innych dziewczyn do kradzieży dla niej i budowała swoje małe królestwo.
-Kontaktowałeś się z nią po wyjściu z więzienia??
-Tak- Potwierdził James kiwnięciem głową- Dzidziuś już chodził gdy wyszedłem na wolność. Byłem kompletnie złamany i znalazłem sobie miejsce na uniwersytecie. Ale byłem zdeterminowany do zostania prawdziwym tatą małego szkraba.
Ale Gwen zdawała się lubić tą samotność i błąkanie się po życiu. Poza tym miała nowego faceta, Rona który był strasznym popaprańcem. Pierwsze kilka razy wracałem żeby zobaczyć Jamesa, ciągle miał we mnie wsparcie. Nazywał mnie mądralą.
Po tym jak przyszedłem go odwiedzić trzeci raz, usłyszał coś o wypadku samochodowym. Ciągle mówił o tym jak taki gość jak ja może żyć z myślą że potrącił małą dziewczynkę. Odszedłem od nich na trzy lata z powodu szkoły publicznej. James był naprawdę zmartwiony, Gwen płakała i ta cała scena była smutna ale zarazem podnosząca na duchu sceną.
-Zadzwoniłem ponownie kilka miesięcy później. Na szczęście Ron wyjechał i mogłem spokojnie porozmawiać z Gwen. Powiedziała, że jest w ciąży z Ronem więc zaproponowałem, że może będzie lepiej, jeśli usunę się w cień na jakiś czas.
Rozmawialiśmy przez telefon jeszcze kilka razy i przesłała mi trochę zdjęć Jamesa z siostrą. Nie chodzi mi o to że nie chciałem wrócić ale powoli zagłębiałem się w swoim życiu i czekałem coraz dłużej i dłużej
-Więc kiedy miałeś ostatnie wieści od Gwen?
-Pisała listy i wysyłała mi ich szkolne zdjęcia każdego roku. Napisałem do niej kilka linijek na święta, ale trzy lata temu z jakiś powodów przestała pisać. Napisałem list czy wszystko jest ok? ale nie otrzymałem odpowiedzi. Nawet próbowałem dzwonić ale telefon był odcięty. Myślę, że rozstała się z Ronem i się przeprowadziła, prawdopodobnie wyszła za mąż ponownie.
-Jest taka część ciebie która zawsze będzie chciała wiedzieć- Gaynor się uśmiechnęła.- Więc dlaczego wybrałeś akurat ten moment, żeby mi to powiedzieć?
-Częściowo dlatego że wkrótce bierzemy ślub, ale też ponieważ myślę że James może kiedyś chcieć spojrzeć na swojego staruszka jak dorośnie. Moi rodzice ciągle żyją w tym samym domu, więc nie będzie miał problemu z odnalezieniem mnie jeśli jego mama da mu ich adres.
-Kiedy dokładnie urodził się James?
-W październiku dziewięćdziesiątego-pierwszego roku.- Powiedział James.
-To w tym roku kończy piętnaście lat?- Gaynor się uśmiechnęła.-Już cię widzę próbującego wykręcić się od tego spotkania kiedy twój wielki silny syn stanie w progu drzwi!
-Brzmi to całkiem realistycznie- Powiedział zaniepokojony James.- Powiedz jeśli jesteś na mnie zła, masz wszelkie powody aby być.
Gaynor wzruszyła ramionami. Jesteś ciągle takim bałaganiarzem… To jest jakby w tobie był szalony dzieciak który dorósł do bycia profesorem matematyki, a gdzieś pomiędzy tym wszystkim są dwa lata całkowitego szaleństwa.
Ta część twojego życia jest jak całkowicie inna osoba której nigdy nie poznałam.
-Myślałem o tym i mogę spróbować go wyśledzić- Powiedział James. – Mam na myśli chłopca, który powinien poznać swojego tatę nawet jeśli myśli że jest on palantem.
-James, on ma prawie piętnaście lat. Może się z tobą spotkać i kazać Ci się po prostu odwalić.
-Może to jest to na co zasłużyłem…
-Nie zaczynaj z tym znowu- Powiedziała Gaynor- Mam na myśli to, że Megan jest jeszcze dzieckiem a my planujemy ślub i miesiąc miodowy. Będziemy mieli wystarczająco dużo zajęć przez następne kilka miesięcy nawet bez nastolatka kręcącego się na około.
-Tak-James się uśmiechnął i zaczął zasypiać z rękami oplecionymi na plecach swojej narzeczonej.- Nie miałem na myśli kontaktowania się teraz, ale chciałbym go poznać, no wiesz? Mogę spróbować znaleźć Gwen Choke i zapytać się czy będzie ok. jak napiszę do niego list czy coś w tym stylu.

Kontakt

Jeśli czegos nie wiecie, macie jakiś problem, coś was gryzie... napiszcie na pewno wam pomogę:)

Proszę przysyłać także uwagi spróbuję wszystko poprawić:)

Wszelkie newsy o których jeszcze nikt nie wie też możecie przysyłać:)

e-mail: jassaww@gmail.com

Dziękuję!